Program

Czwartek
[16.03.2017]

MACIEJ SIKAŁA SEPTET / LIVE IN KLUB ŻAK


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / Grunwaldzka 195/197
  • 16.03.2017 | G. 20:00
  • Trójmiejska Scena Jazzowa

  • Skład
    Maciej Sikała - tenor, soprano saxophones
    Robert Majewski - trumpet, flugelhorn
    Grzegorz Nagórski - trombone, euphonium
    Tomasz Klepczyński - bass clarinet
    Piotr Wyleżoł - piano
    Andrzej Święs - double bass
    Sebastian Frankiewicz - drums

W czasie, kiedy pojęcie „jazz” obrosło już w tyle kontekstów i sposobów rozumienia, że w zasadzie nie wiadomo, co dokładnie oznacza, wrzeszczanin Maciej Sikała mógłby być kimś w rodzaju sèvreńskiego wzorca jazzowego saksofonisty. Znany z wierności stylistyce straight-ahead, osiągnął w swojej dziedzinie poziom zgoła mistrzowski.

Biorąc pod uwagę jego przywiązanie do klasycznie pojętego idiomu jazzowego można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że ów kompozytor, pedagog i znakomity instrumentalista jest muzykiem świadomie i konsekwentnie niewspółczesnym.  Niemniej jednak, przy bliższym spojrzeniu okazuje się, że jego droga artystyczna jest o wiele mniej modelowa, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. Prawda bowiem jest taka, iż Maciej Sikała, grając rolę ostoi jazzowego saksofonu zawsze pozostawał blisko zjawisk świeżych i kluczowych dla rozwoju sceny jazzowej w Trójmieście, której dzisiejszy obraz trudno byłoby sobie bez niego wyobrazić.

Maciej Sikała jest postacią złożoną. Być może jazz w formule, jaką wrzeszczański saksofonista uprawia nie jest kierunkiem wytyczającym nowe ścieżki, nie ulega jednak wątpliwości, że artysta na swoim miejscu czuje się komfortowo. Nie ubiegając się o przesadny rozgłos (który i tak, będąc instrumentalistą tej klasy, ma w swoim wymiarze zapewniony) realizuje się tworząc z przyjaciółmi muzykę szlachetną, przejrzystą i wartościową, która w dodatku nieodmiennie pozostaje jego wielką pasją.

Jak mówi, tylko ulubiona muzyka uprawiana z w dobrym towarzystwie posiada siłę przekazu będącą w stanie autentycznie przyciągnąć zainteresowanie słuchaczy. Trudno się z tym nie zgodzić, a jako że z pewnością podobne przesłanie przekazuje profesor Sikała swoim studentom, jego wpływ na obecną, coraz lepszą kondycję trójmiejskiego jazzu także jest nie do przecenienia.

PREMIERA

QUANTUM TRIO / DUALITY: PARTICLES & WAVES


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / Grunwaldzka 195/197
  • 16.03.2017 | G. 21:30
  • Trójmiejska Scena Jazzowa

  • Skład
    Michał Jan Ciesielski - saxophones
    Kamil Zawiślak - piano, rhodes
    Luis Mora Matus (Chile) - perkusja

Szeroka gama muzycznych inspiracji, wyważona, zbalansowana gra i oryginalna koncepcja autorska to czynniki, które stanowią o sile muzyki Quantum Trio, polsko-chilijskiego składu, którego debiutancki album Gravity dość nieoczekiwanie, (choć w pełni zasłużenie) został ogłoszony debiutem roku 2015 w podsumowaniu portalu polish-jazz.blogspot.com. Michał Jan Ciesielski, Kamil Zawiślak i Luis Mora Matus działają wspólnie od 2012 roku, kiedy to ich ścieżki spotkały się w Codarts University for the Arts w Rotterdamie.

Grając w nieczęsto spotykanej formule saksofon-pianino-perkusja (konsekwencje brzmieniowe ciągnie za sobą zwłaszcza rezygnacja z kontrabasu) wspólnie tworzą nowoczesne trio jazzowe któremu szybko udało się wypracować autorskie, kameralne brzmienie.

O płycie Gravity w branżowych mediach pisano: po pierwsze więc: szerokość horyzontów i wyobraźnia muzyków, dzięki której potrafią połączyć jazz starszy i współczesny, wpływy muzyki klasycznej oraz elementy awangardy w jeden spójny i osobisty muzyczny język. Po drugie: słuchając Gravity czujemy, że obcujemy z materiałem głęboko przemyślanym i stworzonym w konsekwencji świadomego procesu, a skrupulatna dbałość o brzmienie czyni z albumu wciągającą lekturę. (Piotr Rudnicki, jazzarium.pl) To muzyka nasycona niebanalnymi emocjami, intymna i refleksyjna, ale też energetyczna, pełna dźwięków niezwykle silnych, ale nieprzeforsowanych. Materiał bardzo precyzyjnie dopracowany i ubrany w autentyczne emocje. (Mery Zimny, JazzPress).

Publiczność Klubu Żak miała okazję słyszeć Quantum Trio dość wcześnie - już w 2012 roku zespół zagrał kawiarniany koncert podczas Festiwalu Jazz Jantar. Teraz powracają z premierą drugiej płyty - Particles & Waves.

PREMIERA
Piątek
[17.03.2017]

OLEŚ BROTHERS & ANTONI GRALAK / PRIMITIVO


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / Grunwaldzka 195/197
  • 17.03.2017 | G. 20:00
  • Polska Scena Jazzowa

  • Skład
    Antoni Gralak - trąbka
    Marcin Oleś - kontrabas
    Bartłomiej Oleś - perkusja

„Primitivo” odsyła nas do muzyki u jej zarania i prapoczątków, do jej pierwotnej wiarygodności i niezmąconej szczerości przekazu, do radości wspólnego muzykowania. Zarówno muzyka europejska, która wypracowała mechanizm kamuflowania emocji i odeszła w stronę abstrakcji, jak i ta spoza Europy mają wspólny pień, z którego wyrastają. Poszukiwanie owego pnia - jego istoty, oraz tego, co pod nim, stało się punktem wyjścia do koncepcji primitivo, jak i próbą odpowiedzi na pytanie gdzie zaczyna się muzyka i jakie są jej praatomy - można przeczytać w notce wydawcy albumu, na którym spotykają się dwie nieomal instytucje polskiego jazzu kreatywnego.

Z jednej więc strony nieoceniony Antoni „Ziut” Gralak - postać tyleż twórcza i stale na scenie obecna, co wymykająca się stereotypom. Dawniej przedstawiciel off-jazzu, ożywczego nurtu polskiej jazzowej awangardy lat 80-tych, która zainspirowała min. trójmiejskich yassowców (Gralak grał choćby w Free Cooperation, Young Power czy Tie Break), dziś jeden z filarów polskiej trąbki, którego grę usłyszeć można na niezliczonych płytach artystów różnych muzycznych stylistyk (od Stanisława Soyki przez Marcina Świetlickiego po grupę Pogodno czy Justynę Steczkowską), a także na płytach jego formacji autorskich: ludowo-jazzowy Graal i transowo-elektroniczny, piosenkowy projekt Yeshe.

Z drugiej jedna z najlepszych krajowych sekcji rytmicznych: Marcin i Bartłomiej ‘brat’ Olesiowie, znakomicie zgrany duet od dwóch dekad współpracujący z czołówką polskiej sceny jazzowej, w tym właśnie z wybitnymi trębaczami z Tomaszem Stańką i Andrzejem Przybielskim na czele. Samowystarczalni, nagrywający razem i osobno, bardzo doświadczeni także w formule tria, na polu którym to polu złotymi zgłoskami zapisać należy płyty z Przybielskim i Mikołajem Trzaską, czy też nowsze osiągnięcia: projekty Komeda Ahead z Christopherem Dellem, Sefardix z Jorgosem Skoliasem czy też współpracę z niemieckim klarnecistą Theo Jörgensmannem. O tym, że Marcin i Bartłomiej ‘brat’ Oleś wciąż są na fali, najlepiej świadczy fakt uznania ich za Polskiego Jazzowego Wykonawcę Roku 2016 przez kolegium JazzPressu i RadioJazz.FM. 

CRACOW JAZZ COLLECTIVE / NO MORE DRAMA


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / ul. Grunwaldzka 195/197
  • 17.03.2017 | G. 21:30
  • Polska Scena Jazzowa

  • Skład
    Mateusz Gawęda - fortepian, kompozycje
    Cyprian Baszyński - trąbka
    Dominik Mietła - trąbka
    Marcin Ślusarczyk - saksofon altowy
    Sławomir Pezda - saksofon tenorowy
    Bartłomiej Prucnal - saksofon barytonowy
    Alan Wykpisz - kontrabas
    Dawid Fortuna - perkusja

Koncert Cracow Jazz Collective będzie kolejną na Festiwalu Jazz Jantar okazją do usłyszenia przedstawicieli rosnącego w siłę młodego środowiska jazzowego z Krakowa. Uformowanie się ośmioosobowego zespołu muzyków, których przyjaźń personalna i muzyczna wykuwała się w legendarnym krakowskim Jądrze Jazzu, a którzy dziś na co dzień współpracują ze sobą w składach takich jak m.in. NSI Quartet, New Bone czy PeGaPoFo dało pianiście Mateuszowi Gawędzie asumpt do rozwinięcia skrzydeł w roli kompozytora. Trzy rozbudowane kompozycje na albumie to konstrukcje, które umiejętnie łączą ścisłą dyscyplinę, fantazyjną dezynwolturę i pełną swobodę. (Maciej Krawiec, polish-jazz.blogspot.com).

Struktura, jaką Gawęda nadał utworom pozwala kolektywowi na dużą dowolność - zespół w czasie koncertu może pójść w wielu kierunkach: utwory zostały skomponowane koncepcyjnie w taki sposób, że ściśle określona forma pozwala miejscami na jej zupełne otwarcie, co daje możliwość kreowania całości poprzez indywidualność każdego z muzyków. (jazzpress.pl) No More Drama to jeszcze jeden przykład kompozytorskiego kunsztu młodego pianisty, tym razem pokazującego próbkę możliwości przy pracy z dużym ensemblem: Mateusz Gawęda unaocznia, że nie jest po prostu kolejnym zdolnym pianistą młodego pokolenia. Jakość kompozycji i aranżacji, jakie słyszymy na „No More Drama”, sytuują go pośród najciekawszych wschodzących gwiazd polskiego jazzu, ambitnie myślących o sztuce w kategoriach nie tylko wykonawczych, ale i kompozytorskich oraz konceptualnych. (Maciej Krawiec, polish-jazz.blogspot.com).

Świeże, kreatywne podejście do kompozycji z ogromnym szacunkiem do klasycznych dokonań twórców takich jak Komeda czy Trzaskowski z jednej strony, Ornette Coleman z drugiej, silnie obstawiony zespół stanowiący krakowski all-star band młodego pokolenia to wszystko, co Cracow Jazz Collective i album No More Drama czyni zjawiskiem nie do pominięcia. 

Sobota
[18.03.2017]

ALGORHYTHM / MANDALA


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / ul. Grunwaldzka 195/197
  • 18.03.2017 | G. 20:00
  • Trójmiejska Scena Jazzowa

  • Skład
    Emil Miszk - trąbka
    Piotr Chęcki - saksofon tenorowy
    Szymon Burnos - fortepian
    Krzysztof Słomkowski - kontrabas
    Sławek Koryzno - perkusja

Znany w szczególności bywalcom gdańskich jam sessions Algorhythm to jeden z pierwszych składów sformowanych przez młode pokolenie muzyków związanych z Wydziałem Jazzu i Muzyki Rozrywkowej tutejszej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki. Klasyczny jazzowy kwintet uprawiający europejską odmianę jazzu bliską głównemu nurtowi, podszytą klimatem rozpiętym od żywiołowości do swoistej dla polish jazzu melancholii w świeżym, nowoczesnym wydaniu. Progresje dynamiczne i atmosfera utworów są dość niepospolite - pisał o debiutanckiej płycie Segments Adam Baruch. Dziś muzycy Algorhtyhmu współtworzą młodą gdańską scenę jazzową, udzielając talentu w formacjach takich jak Kamil Piotrowicz Sekstet (album Popular Music był o włos od zastania albumem roku na polishjazz blogu) Chęcki/Zienkowski Quartet, Tomasz Chyła Quintet (zwycięzcy 40. Międzynarodowego Festiwalu Młodych Zespołów Jazzowych „Jazz Juniors” w Krakowie) i wielu innych. Drugi album kwintetu - Mandala - będzie premierowo prezentowany właśnie w klubie Żak.

Emil Miszk - naukę gry na trąbce rozpoczął w roku 1998 w Państwowej Szkole Muzycznej I st. w Lęborku. Świetny solista jak i kameralista z dużym doświadczeniem scenicznym. Bardzo dobrze odnajduje się na wielu płaszczyznach muzycznych. Współtworzy wiele formacji związanych z trójmiejskim środowiskiem muzycznym: Jan Konop Big Band, Critical Level, Kamil Piotrowicz Quintet, Piotr Lemańczyk Quartet North, kwartet trąbek barokowych Tubicinatores Gedanenses. Współpracuje również z orkiestrami: Elbląską Orkiestrą Kameralną, Polską Filharmonią Kameralną Sopot, Polską Filharmonią Bałtycką, Cappellą Gedanensis. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Piotr Chęcki - Stypendysta i laureat wielu nagród, zarówno w muzyce klasycznej, jak i jazzowej, w konkursach w Polsce i poza jej granicami. Brał udział w warsztatach muzycznych prowadzonych przez jazzowe światowe sławy, takie jak: Seamus Blake, Clarence Penn, Kurt Rosenwinkle, Krzysztof Urbański, Leszek Żądło. Grał na takich festiwalach, jak Jazz Jantar, Komeda Jazz Festiwal (support przed Eddie’em Hendersonem), Bydgoszcz Jazz Festiwal, Festiwal Big Bandowy w Nowym Tomyślu, Sopot Jazz Festival, Sopot Fringe Festiwal.

Szymon Burnos - Pianista i kompozytor. Uczestnik warsztatów z muzykami, takimi jak Ravi Coltrane, Mark Helias, Ralph Alessi, Tyshawn Sorey. Otwarty na muzyczne eksperymenty. Uzyskał certyfikat nowojorskiej School for Improvisational Music. Wraz z zespołem Sekstans zdobywca I miejsca w konkursie „Young Best Jazz”, 2011. Prezentował swoje umiejętności podczas XVII Komeda Jazz Festival, Sint Ji Jazz Festival 2011, Sopot Fringe Festival, Sopot Molo Jazz Festival 2012, Trzesiecko Jazz Festival.

Krzysztof Słomkowski - kontrabasista jazzowy z szerokim doświadczeniem scenicznym. Absolwent klasy kontrabasu Adama Cegielskiego na Wydziale Jazzu ZPSM im. F. Chopina w Warszawie, a także uczeń innych wybitnych postaci polskiego jazzu, m.in. Andrzeja Jagodzińskiego, Roberta Majewskiego, Wojciecha Majewskiego, Kazimierza Jonkisza, Czesława Bartkowskiego.

Sławek Koryzno - perkusista związany z trójmiejskim środowiskiem muzycznym. Absolwent klasy perkusji Tomka Sowińskiego na kierunku Jazz i Muzyka Estradowa w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Laureat krajowych i międzynarodowych konkursów, m.in. takich jak Student Jazz Festiwal w Bydgoszczy, School&Jazz Festival w Lubaczowie czy Swingin’Saxonia w Dreźnie. W roku 2010-2011 kontynuował studia w Escola Superior de Música, Artes e Espectáculo w Porto, pod okiem amerykańskiego perkusisty Michaela Laurena. Uczestniczył w warsztatach z takimi muzykami, jak Kurt Rosenwinkel, Clarence Penn, Seamus Blake, Lage Lund, Ohad Talmor, Dan Weiss, John Escreet, Krzysztof Urbański i Adam Makowicz.

PREMIERA

ADAM PIEROŃCZYK / MONTE ALBÁN


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / ul. Grunwaldzka 195/197
  • 18.03.2017 | G. 21:30
  • Polska Scena Jazzowa

  • Skład
    Adam Pierończyk - saksofon tenorowy i sopranowy, elektronika
    Robert Kubiszyn - gitara basowa, elektronika
    John B. Arnold - perkusja

Trasa koncertowa w Meksyku była pierwszą wizytą w tym kraju. (...) Choć nie było wiele czasu na zwiedzanie, szczęśliwie okazało się, że mamy kilka wolnych godzin przed odlotem z Oaxaca do Mexico City. Razem z Robertem Kubiszynem wyruszyliśmy na wycieczkę na wzgórze Monte Albán. Dotarliśmy wczesnym rankiem, więc tamtejszy kompleks starożytnych piramid, zazwyczaj oblegany przez turystów, świecił pustkami.

To jedno z najbardziej tajemniczych miejsc, które dane mi było widzieć - ogromna historyczna konstrukcja rozmiarów 60 stadionów piłkarskich, przywiodła mi na myśl antyczne lotnisko dla statków kosmicznych albo plan filmu science-fiction. Istnieje wiele teorii dotyczących udziału obcych w budowie tej i jej podobnych piramid w różnych miejscach na świecie, (...) a rodzaj kamienia użyty do budowy tych z Monte Albán rzekomo nie mógł pojawić się tam w naturalny sposób... Może więc lotnisko Monte Albán jest przygotowane na powrót obcych w przyszłości? (...) Aura tego miejsca była ogromną inspiracją dla muzyki, która się tutaj znajduje, a która została zarejestrowana wkrótce po tej wycieczce, w Mexico City przez naszego perkusistę Hernana Hechta. Mam nadzieję, że pobudzi waszą wyobraźnię - opowiadał o genezie albumu sam Adam Pierończyk.

Brzmienie albumu zdeterminowane jest użyciem klawiszy i elektroniki, w tym cyfrowego przekształcania dźwięku programowanej perkusji. Sopran i tenor Pierończyka brzmią widmowo, tajemniczo. W otwierającym „The Arrival”, przypominają odgłos wydobywający się z unoszącego się nad ziemią statku kosmicznego podczas gdy bas Kubiszyna imituje echo śmiertelnego drżenie serca z czeluści katakumb, a perkusista Hecht podkreśla całość odległym grzmieniem gromu. (...)

Pierwsze, co przychodzi na myśl przy słuchaniu tej muzyki to jej spontaniczność I bezpośredniość. (…)

Nagrane na gorąco impresje Pierończyka opalizują, brzmią świeżo i nowocześnie, jakby miękko rozzświetlone światłem nieokreślonego pochodzenia (...) Odwiedziny w tajemniczym miejscu i szybka decyzja o rejestracji materiału dała rezultat w najlepszym jego dotychczasowym osiągnięciu (...) - pisze Dan McClenaghan w pięciogwiazdkowej (!) recenzji albumu na allaboutjazz.com

Kontynuacja kapitalnej passy wydawniczej [Pierończyka] po albumach w ForTune i Jazzwerkstatt Records - podsumowuje polishjazz.blogspot.com.

Niedziela
[19.03.2017]

INNERCITY ENSEMBLE / III / AVANT DAYS


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / Grunwaldzka 195/197
  • 19.03.2017 | G. 20:00
  • Trójmiejska Scena Jazzowa

  • Skład
    Radek Dziubek - electronics, percussion, bells, melodica
    Rafał Iwański - granite blocks, darabukka, gongs, bells, rattles, zummara
    Wojciech Jachna - trumpet, flugelhorn, cornet, effects
    Rafał Kołacki - congas, mridangam, bells, rattles, darabukka, flute, horn, pipes
    Artur Maćkowiak - electric guitar, synthesizer, effects
    Tomek Popowski - drums, percussion, bells
    Jakub Ziołek - baritone guitar, electronics, miniclarinet, electric guitar, poetry
     

Innercity Ensemble to kolektyw, czy jak kto woli supergrupa, którą tworzą muzycy znani z takich grup jak m.in. Sing Sing Penelope, Something Like Elvis, Stara Rzeka, Ed Wood, Hati, Grobbing Thristle, Dwutysięczny. Zespół jest wynikiem niezwykłego spotkania siedmiu muzycznych osobowości, które zapisały się już w historii polskiej muzyki alternatywnej i jazzowej, a także tych, które od kilku lat aktywnie ją współtworzą. Podczas pierwszej sesji nagraniowej w lipcu 2011 - bez założeń, koncepcji i wstępnych planów, muzycy wspólnie improwizowali przez trzy dni od rana do nocy, czego rezultatem były dwie dobrze przyjęte płyty: epka Innercity Ensemble (dostępna w internecie) i album Katahdin wydany w październiku 2012 na CD. Muzyka Innercity Ensemble nie jest jedynie wypadkową tego, co każdy wnosi do zespołu, ale daje nową jakość unikającą prostych szufladek takich: jazz, ambient, drone, post- industrial, muzyka psychodeliczna. To dźwięki transowe, medytacyjne, jednak pełne ulotnych melodii i mimo surowości instrumentarium, zachowujące wewnętrzny spokój.

III, bo tak zatytułowana jest płyta, zawiera siedem instrumentalnych kompozycji zarejestrowanych w Pałacu w Ostromecku, gdzie zespół nagrał też swój poprzedni, podwójny album. - Już samo założenie przed nagraniami było takie, aby wydać bardziej skondensowany materiał, nie rozciągać tej formy bez potrzeby - tłumaczy Kuba Ziołek. Wojciech Jachna dodaje: Pojedyncza płyta to raczej efekt lepszej selekcji, bardziej świadomego podejścia do tego, co chcemy osiągnąć. Pewne aspekty naszej muzyki zostały odrzucone jako niezbyt dobrze podjęte wątki - np. noise’owe motywy z „II”. Mamy też świadomość tego, co jest rzeczywiście zaletą naszego brzmienia: mocne, rytmiczne granie, z naciskiem na partie preparowanych gitar i trąbki, trans, elementy muzyczne grane ad libitum, czyli zabawa przestrzenią, taki nasz ambient jako mieszanka etno, post-rocka, jazzu, i kto wie czego jeszcze. 

- Mieliśmy założenie, aby trzecia płyta była bardziej rozbudowana rytmicznie. W Innercity Ensemble Rafał Kołacki już od półtora roku przerzucił się z gongów na konga, Rafał Iwański z kolei gra już teraz głównie na granite blockach i darabukkach, cały zespół natomiast czuje się pewniej w graniu rytmicznym niż to było w czasach debiutanckiej „Katahdin”, więc taka ewolucja w stronę muzyki bardziej pulsacyjnej była niejako naturalna. Oczywiście zdarzają się na „III” także utwory pozbawione rytmiki, więc dalej muzyka Innercity Ensemble pozostaje różnorodna. Poza tym podczas sesji o wiele bardziej ciągnęło mnie do gitary barytonowej, a Artura Maćkowiaka do syntezatora, więc jest to też najmniej „gitarowy” album „Innercity Ensemble - opowiada Ziołek .

Zespół to wciąż siedmiu muzyków aktywnych w różnych stylistykach i składach. Stąd naturalne wydaje się pytanie, czy Innercity Ensemble to pełnoprawny zespół, czy może luźny kolektyw. Jachna unika jednoznacznej odpowiedzi: - Na pewno na początku IE było kolektywem, teraz jednak trudno go traktować zupełnie luźno, trochę czasu minęło, i nawet próby zaczęliśmy grać, co jest przełomem, zwłaszcza w przypadku zespołu, którego członkowie mieszkają w 4 różnych miastach. Obecnie chyba jest już zespołem, pracującym oczywiście w pewien cykliczny, a nie stały sposób. Zespół zjeżdża się przed koncertami, nagraniami, poza tym wewnątrz zespołu jest wiele pomniejszych, bardziej żywotnych składów, co na pewno wpływa też na to, czym jest Innercity Ensemble. Cały czas lubimy ze sobą przebywać, a to jest najważniejsza sprawa. Jak to się skończy, skończy się też zespół.

Album ciąży ku muzyce etnicznej, jakby w tych poszukiwaniach artyści chcieli nie budować na swoich doświadczeniach, ale zrzucić je z siebie i otworzyć się na coś nowego i wspólnego. Warto podkreślić, że Innercity Ensemble nie jest zespołem w rozumieniu rockowym. Nikt tu nie gwiazduje. A ten brak przywiązania do konkretnych instrumentów tworzy z muzyków nie grupę, ale jeden organizm - jakieś dzikie radio. (Jacek Świąder / „Gazeta Wyborcza”)

PREMIERA

ELEC-TRI-CITY / DEPTH OF FOCUS


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak / Gdańsk / Grunwaldzka 195/197
  • 19.03.2017 | G. 21:30
  • Trójmiejska Scena Jazzowa

  • Skład
    Janusz Mackiewicz - gitara basowa
    Marcin Wądołowski - gitara
    Dominik Bukowski - xylosynth
    Grzegorz Sycz - perkusja

Elec-tri-city pojawia się w Żaku po kilkuletniej przerwie z nową płytą. Doskonale znani gdańskiej publiczności muzycy - Janusz Mackiewicz, Marcin Wądołowski, Dominik Bukowski i Grzegorz Sycz w „elektrycznej” inkarnacji zaprzęgają unowocześnione instrumenty w służbie grania elektronicznego jazz-rocka z ducha lat 70. Napędzani współczesną technologią przywołują funkowy groove, na bazie którego ze świeżą energią i wirtuozerskim zacięciem prą naprzód. „Elektryczna” konwencja, w jakiej utrzymane są nagrania okazała się wyzwaniem, z którego wszyscy muzycy wyszli zwycięsko.

Mimo konwencji fusion i pulsującego funkowego rytmu charakteryzującego większość nagrań, muzykom udało się zaszczepić w utwory mnóstwo improwizacji, których głębia i zaangażowanie dalece wybiegają poza ogólnie przyjęte schematy. Płyta jest bardzo efektownym hołdem dla stylistyki lat 70., a także udaną próbą fuzji współczesnej techniki nagraniowej z tradycyjną konwencją jazzową. Nagrania zrealizowane wyjątkowo precyzyjnie, muzyka pełna pulsującej energii i entuzjazmu. - pisał Robert Ratajczak (longplayrecenzje.blox.pl) o debiucie Elec-tri-city.

(...) Dodajmy do tego wielokrotnie potwierdzaną doświadczalnie dojrzałość basisty „Macka” Mackiewicza i rockowe inklinacje perkusisty Grzegorza Sycza - i zaczynamy rozumieć, że siłą napędową owego trójmiejskiego składu są potężne emocje, przetwarzane w nową jakość, choć przecież nieustannie odwołującą się do tradycji. Gdy Wądołowski zaczyna grać jak Hendrix, by za chwilę pojawić się w roli niby - Santany czy Gary’ego Moore’a, doskonale rozumiemy, że owe kostiumy, będące niezbywalną cechą naszej pop-kulturalnej wioski, są jednocześnie narzędziem i stanem ducha, wszak „medium is the message”... Wszystko jednak zależy od talentu i siły przekazu intermediatora - dodał w „Jazz Forum” Stanisław Danielewicz.

PREMIERA