Program

Piątek
[6.05.2016]

CRITICAL LEVEL • GOLDEN GOAL


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 06.05.2016 | G. 20:00
  • Trójmiejska Scena Jazzowa

  • Skład
    Piotr Kułakowski - double bass
    Roman Ślefarski - drums
    Artur Jurek - keybords
    Emil Miszk - trumpet

Czwórka trójmiejskich muzyków tworzy Critical Level, formację na którą warto zwrócić uwagę.

Zespół tworzą: kontrabasista Piotr Kułakowski, absolwent katowickiej Akademii Muzycznej, bynajmniej nie debiutant (ma na koncie udział w nagraniach ponad 20 płyt, współpracował między innymi z Dominikiem Bukowskim, Maciejem Sikałą, Januszem Muniakiem, Tomaszem Szukalskim czy Eddie Hendersonem), doktor (!) sztuk muzycznych (specjalność: instrumentalistyka i gra na kontrabasie); perkusista Roman Ślefarski znany publiczności Festiwalu Jazz Jantar (2006, 2013), uczeń Czesława „Małego” Bartkowskiego, zdobywca indywidualnej nagrody Nowa Twarz Jazzu na Festiwalu Jazz Nad Odrą’96; Artur Jurek, pianista, kolejny wychowanek katowickiej Akademii Muzycznej, bardzo aktywny muzyk na trójmiejskiej scenie (m.in. współpracuje z Przemkiem Dyakowskim, Leszkiem Dranickim, w przeszłości z Mietek Blues Band); i wreszcie trębacz Emil Miszk, najmłodszy w tym gronie, aktywny nie tylko na scenie jazzowej, ale współpracuje także z orkiestrami, m.in. Polską Filharmonią Kameralną czy Capellą Gedanensis. Fanom jazzu znany z Piotr Lemańczyk Quartet North i Algorhythm.

Ich płyta Golden Goal pojawiła się na rynku we wrześniu w ubiegłym roku. Na pewno rzuca się w oczy dzięki okładce słupskiego rysownika Daniela Pomierskiego. A muzyka? Sześć utworów wypełniających „Golden Goal” to świetne połączenie estetyki fusion z nowatorskimi rozwiązaniami w zakresie harmonii i rytmiki. Brzmienie formacji charakteryzuje mocno w dźwiękowej przestrzeni zarysowana rola kontrabasu lidera, wspierana stylowo brzmiącym elektrycznym pianinem i żywiołową pracą perkusji. Główne linie należą najczęściej do grającego czystym dźwiękiem Emila Miszka w dużej mierze odpowiedzialnego za melodyczną przejrzystość utworów.

Niewątpliwą siłą Critical Level jest ciekawy dobór repertuaru. Rytmiczne, funkujące utwory w rodzaju tytułowej kompozycji otwierającej album czy tematu Siódmy poziom, przeplatają się z emanującymi spokojem i niemal intymnym klimatem balladami w rodzaju: „Zapach śniegu” czy Reinkarnacja” (piękna partia kontrabasu!) (…)

Mimo iż nie mamy do czynienia z albumem, w jakimkolwiek znaczeniu odkrywczym, przełomowym czy przecierającym nieznane dotąd szlaki, muzyka zawarta na „Golden Goal” stanowi bardzo ciekawą propozycję plasującą się gdzieś na obrzeżach głównego nurtu jazzu, a jednak wyjątkowo przyswajalną i pełną urokliwych tematów. Doskonale zrealizowaną, a przede wszystkim świetnie zagraną. (Marta Ratajczak / longplay.blox.pl)

MAJÓWKA JAZZOWA

MAREK NAPIÓRKOWSKI & ARTUR LESICKI


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 06.05.2016 | G. 21:30
  • Polska Scena Jazzowa

  • Skład
    Marek Napiórkowski & Artur Lesicki

Mówi się o nich „najlepsi polscy gitarzyści jazzowi”. Coś w tym jest, wszak pracowitości i talentu odmówić im nie można. Potwierdza to również ich najnowsze wspólne dzieło - „Celuloid”.

Marek Napiórkowski i Artur Lesicki znają się jeszcze z czasów szkolnych. Ten sam rocznik, beztroskie młodzieńcze lata spędzone w Jeleniej Górze, a wszystko to przypieczętowane prawdziwą męską przyjaźnią. Dziwi więc trochę fakt, że dopiero teraz zdecydowali się nagrać razem płytę. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę ich dorobek artystyczny, potwierdza się zabawna teza o zapełnionym kalendarzu, w którym ciężko czasem znaleźć miejsce nawet dla najlepszych kumpli. (…)

„Celuloid” to 9 utworów, stanowiących hołd dla niezapomnianych kompozycji polskiej muzyki filmowej. Twórczość Krzysztofa Komedy, Tomasza Stańki, Wojciecha Kilara, Andrzeja Kurylewicza, Andrzeja Korzyńskiego i Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza stała się w tym przypadku podstawą do ukazania ponadczasowości motywów, które znamy chociażby z takich seriali oraz filmów, jak między innymi: „Lalka”, „Wojna domowa” czy „Pożegnanie z Marią”. Nazwa longplaya jest zatem całkowicie na miejscu. Co więcej, można ją nawet uznać za swoistą alegorię zawartości, nie tylko ze względu na związki z kinem (czytaj: taśma celuloidowa), ale przede wszystkim przez klimat, który budzi skojarzenia z przeszłością.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację - wchodzimy w deszczowy wieczór do wypełnionej starymi książkami kawiarni, kelner serwuje nam małą czarną, a na wprost ktoś wyświetla sceny z wymienionych w poprzednim akapicie dzieł filmowych. Na środku pomieszczenia siadają dwaj gitarzyści i rozpoczynają muzyczno-kinowy seans. Dźwięki ich instrumentów perfekcyjnie oddają klimat klasyki, a do tego jeszcze sami muzycy w międzyczasie dogrywają coś od siebie (tytułowa kompozycja Napiórkowskiego oraz „Crazy Script” Lesickiego). Czego chcieć więcej? (Elvis Strzelecki / magazyngitarzysta.pl)

Marek Napiórkowski jest jednym z najciężej pracujących polskich muzyków jazzowych. Nagrał ponad 150 płyt z różnymi wykonawcami. Grał między innymi z: Patem Metheny, Mino Cinelu, Marcusem Millerem, Richardem Boną, Anną Marią Jopek, Dhaferem Youssefem, Angelique Kidjo, Tomaszem Stańko, Henrykiem Miśkiewiczem, Urszulą Dudziak, Leszkiem Możdżerem, Ewą Bem, Dorotą Miśkiewicz, Wojciechem Karolakiem, Januszem Muniakiem, Tomaszem Szukalskim, Krzysztofem Ścierańskim, Janem „Ptaszynem” Wróblewskim...

Ma na swoim koncie pięć solowych płyt, a bywalcy Jazz Jantaru na pewno pamiętają jego koncert z 2014 roku z materiałem z płyty UP! Od wielu lat jest laureatem ankiety czytelników Jazz Forum jako  Gitarzysta Roku.

Gitarzysta i kompozytor Artur Lesicki w Sali Suwnicowej pojawi się pierwszy raz. Ma na swym koncie współpracę z czołowymi muzykami jazzowymi: Tomaszem Szukalskim, Zbigniewem Namysłowskim, Wojciechem Karolakiem. Współpracował jako muzyk sesyjny z gwiazdami polskiej muzyki popularnej: m. in.: Urszulą Dudziak, Ewą Bem, Dorotą Miśkiewicz, Krystyną Prońko, Mieczysławem Szcześniakiem. Jako lider autorskiego projektu Artur Lesicki Acoustic Harmony nagrał dwie płyty płyty: An Unbelievable Silence i Stone&Ashes

MAJÓWKA JAZZOWA
Niedziela
[8.05.2016]

GARY PEACOCK • MARC COPLAND • JOEY BARON / NOW THIS


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 08.05.2016 | G. 20:00
  • All That Jazz

  • Skład
    Gary Peacock - double bass
    Marc Copland - piano
    Joey Baron - drums

Polska premiera

Gary Peacock, Marc Copland i Joey Baron - trzy nazwiska, które doskonale zna każdy, nawet okazjonalny słuchacz jazzu. Formalnie zespół początkowo nie miał lidera, ale w rozmowie z dziennikarzem Ottawa Citizen Copland zdradził to, co wydaje się być oczywiste chociażby z uwagi na dorobek muzyków - wiodącą pozycję zajmuje tu Peacock, osiemdziesięcioletni kontrabasista, który współpracował z między innymi Milesem Davisem i Billem Evansem, a które przez skromność nie pokusił się o występowanie pod szyldem Peacock Trio, aż do momentu wydania pierwszego albumu grupy - Now This - w ubiegłym roku.

Mimo że na papierze zespół przypomina typowe fortepianowe trio, faktycznie daleki jest od stereotypowego rozdziału ról między poszczególnymi muzykami. Jazz kocha swoją bogatą przeszłość, ale akurat to konkretne trio nie brzmi jak stare utwory Billa Evansa czy stare utwory kogokolwiek innego. Grupowa improwizacja jest bardziej przestrzenna, kołysanie bardziej elastyczne. Wszystko jest bardziej otwarte - przekonywał Kevin Whitehead z serwisu NPR Music. Duży wpływ na takie brzmienie mają dwa tryby, w jakich Peacock gra na kontrabasie, jego „dwa światy”, jak sam określił to w jednym z wywiadów. W pierwszym instrument pełni funkcję prowadzącą, wysuwa się na front tak, jak zazwyczaj robią to saksofon czy fortepian. Dominuje zarówno we fragmentach solowych, jak i przy wspólnym podążaniu za nutami lub w trakcie improwizowanego uniesienia. W drugim ściśle współpracuje z perkusją przy tworzeniu jednej z najbardziej rozpoznawalnych sekcji rytmicznych współczesnego jazzu.

Na wydane w 2015 roku przez wytwórnię ECM (z którą Gary Peacock związany jest od ponad czterdziestu lat) Now This trafiło kilka starszych kompozycji kontrabasisty (Moor, Requiem czy Gaia, wydana po raz pierwszy dwadzieścia lat temu na albumie A Closer View Ralpha Townera), a także nowsze (Christa). Dwa utwory przygotował pianista Marc Copland, jeden perkusista Joey Baron, a dodatkowo wykorzystano kawałek Scotta LaFaro, który został napisany dla grupy Billa Evansa i już wielokrotnie można było usłyszeć jego wykonanie według Gary'ego Peacocka. Nie zmarnowano ani jednej nuty na „Now This” (…) Peacock, Copland i Baron umiejętnie rozwijają utwory w taki sposób, że pomimo przemyślanych działań, nigdy nie można być pewnym, w jakim kierunku zmierza podróż. Now This to prowokujący do myślenia zbiór uchwycony przez znakomitych wykonawców - zachwycał się Karl Ackermann w recenzji wydawnictwa dla portalu All About Jazz.

Gary Peacock zapisał się w historii jazzu jako muzyk, który okazjonalnie zastępował Rona Cartera w zespole Milesa Davisa; współtworzył trio Billa Evansa, działał we free jazzowym projekcie Alberta Aylera, a przez ostatnie trzy dekady nagrywał wraz z Keithem Jarrettem i Jackiem DeJohnette. Czas spędzony z tymi muzykami sprawił, że Peacocka zaczęto kojarzyć niemal wyłącznie z ich wspólną twórczością, więc niedługo przed osiemdziesiątymi urodzinami postanowił wyłamać się, powrócić na pierwszy plan i zarejestrować album, na którym zaledwie cztery z jedenastu kompozycji nie są jego autorstwa.

Lata doświadczeń w grupach o bardzo różnorodnych charakterach pozwoliły kontrabasiście dostosowywać się do skrajnie odmiennych sytuacji czy też do prowokowania ich we własnym zespole. Gary Peacock jest ekspertem w równoważeniu roli lidera oraz sidemana, jednocześnie dzieli przestrzeń z kolegami z zespołu oraz wypełnia swoją funkcję przy tworzeniu niskich tonów - twierdzi Michael Toland z serwisu Blurt. Wielu dziennikarzy podkreśla jednak, że właśnie teraz umiejętności muzyka stoją na najwyższym poziomie. W wieku osiemdziesięciu lat Gary Peacock gra, improwizuje i komponuje z większą żywotnością niż wielu muzyków mających o połowę mniej lat - uważa Philip Booth z magazynu „Jazziz”.

Zanim Gary Peacock stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych jazzowych kontrabasistów, uczył się gry na fortepianie. Odejście kolegi z zespołu założonego podczas stacjonowania amerykańskiej armii na terenie Niemiec spowodowało, że muzyk chwilowo miał przejąć jego obowiązki, których nie porzucił jednak po dziś dzień. Z nowym narzędziem pracy początkowo próbował przebić się na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, gdzie jazz nie ma aż tak silnych ośrodków, ostatecznie przeniósł się więc do Nowego Jorku - być może najważniejszego jazzowe miasta na świecie. To tutaj rozpoczęła się jego współpraca z Evansem, Davisem czy Aylerem.

Po licznych sukcesach problemy zdrowotne zmusiły muzyka do czasowego porzucenia gry w 1969 roku. Przeprowadził się wówczas do Japonii, gdzie uczył się języka, studiował wschodnią medycynę oraz filozofię. Do muzyki powrócił po roku, po raz pierwszy w roli lidera, z zespołem złożonym z japońskich instrumentalistów - pianisty Masabumi Kikuchi oraz perkusisty Hiroshi Murakami. Także w tamtym okresie rozpoczęła się jego wieloletnia współpraca z Keithem Jarrettem oraz Jackiem DeJohnette.

Wyrafinowany, naprzód myślący jazzowy basista. Gary Peacock jest subtelnym, lecz charakterystycznym muzykiem, którego intuicyjne, przychylne ucho do grupowego współdziałania umożliwiło poruszanie się między straight-ahead'owymi standardami i awangardowym free jazzem - twierdzi Matt Collar z serwisu AllMusic.com.

Marc Copland jest jednym z najbardziej wyróżniających się harmonicznych myślicieli jazzowego pianina, a jego pikantne akordy są gwarancją zatrzymania słuchaczy w oczarowaniu - emocjonalnie reagował dziennikarz Ottawa Citizen w relacji z koncertu tercetu jeszcze przed wydaniem album Now This. Karl Ackermann z All About Jazz ocenia natomiast wkład pianisty w powstanie materiału słowami: Copland popycha awangardową esencję, prowadząc trio przez „And Now”, „Esprit De Muse oraz Moor”, z czego dwa ostatnie są numerami o szybszym tempie i wyższym stopniu skomplikowania. Jego fascynująca kompozycja, Noh Blues, tylko sugeruje nawiązania do bluesa, dostarczając doskonałego tła dla solówek i ciekawych grupowych interakcji.

Podobnie jak w przypadku Peacocka, także kariera Coplanda nabrała tempa po przeprowadzeniu się do Nowego Jorku. Występował u boku między innymi Chico Hamiltona czy Camerona Browna, a jego reputacja w zawrotnym tempie przyciągała kolejnych zainteresowanych, którzy potrzebowali w składzie nietuzinkowego... saksofonisty. Wielu zachwalało styl Coplanda, lecz on sam pozostawał rozgoryczony własną techniką i zdecydował się porzucić publiczne wystąpienia na dłuższy czas, aby szkolić się w grze na fortepianie.

Miejsce działania, przerwa w tworzeniu - wiele elementów biografii Marca Coplanda przypomina historię Gary’ego Peacocka, podobnie jest z pierwszym wydawnictwem w charakterze lidera. Obydwaj muzycy spróbowali sił w tej roli stosunkowo późno, Copland dopiero w wieku czterdziestu lat. Co ciekawe, w pierwszym składzie Marc Cohen Quartet (Cohen to prawdziwe nazwisko pianisty) jako sideman występował właśnie Gary Peacock. Jak się później okazało, był to początek wieloletniej przyjaźni scenicznej i pozascenicznej, a duet Copland / Peacock już niemal zawsze nagrywał razem.

Sześćdziesięcioletni Joey Baron jest w składzie odpowiedzialnym za stworzenie Now This młodzikiem, ale jego doświadczenia przy skrajnie odmiennych projektach są bez porównania większa niż w wypadku kolegów z grupy. Współpracował z takimi postaciami, jak Dizzy Gillespie, Chet Baker, Stan Getz, Al Jarreau, Philip Glass, John Zorn czy nawet David Bowie.

Jego rodzina pochodziła z klasy robotniczej i nie mogła pozwolić sobie na lekcje gry na instrumencie. Baron od początku uczył się więc sam, a za nauczycieli robiły mu radio oraz telewizja, wsłuchiwanie się i naśladowanie muzyków Jamesa Browna, Jimi’ego Hendrixa czy Arta Blakey’a. Ta dwubiegunowa fascynacja zarówno jazzem, jak i muzyką rockową pozwoliła Baronowi stworzyć unikalny styl, który najwyraźniej słychać w jego własnym trio stworzonym przy współpracy z ludźmi o równie otwartych głowach - Johnem Medeskim oraz Markiem Ribotem.

MAJÓWKA JAZZOWA