Program

Piątek
[28.10.2016]

FEDERICO ALBANESE (IT) • THE BLUE HOUR


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 28.10.2016 | G. 20:00
  • All This Jazz

  • Skład
    Federico Albanese - piano

Muzyczna wszechstronność to cecha szczególna urodzonego w Mediolanie pianisty. Inspiruje go twórczość klasyczna, pop, psychodeliczne brzmienia przeróżnych gatunków. Na ich bazie tworzy eteryczne dźwięki przypominające ścieżki dźwiękowe do filmów, które nigdy nie powstały. Dotarcie do tego punktu wymagało jednak przejścia długiej drogi, od nauki gry na fortepianie i klarnecie w dzieciństwie po pierwsze rockowe zespoły. Dodatkowo Albanese jest szczególnie uwrażliwiony na wizualne ekspresje dźwięków, czego nauczył się podczas pięciu lat pracy przy filmowych rekwizytach.

Chociaż inspiracje mogą zdawać się efemeryczne, zapadające w pamięć piękno, krucha melancholia i bogata instrumentacja sprawiają, że album sięga znacznie dalej niż swoje czterdzieści pięć minut. Jedno z najbardziej zniewalająco pięknych wydawnictw, jakie kiedykolwiek usłyszycie - zapewniał Dave Beech z portalu „Drowned in Sound”. Równie entuzjastyczną opinię wyraził Gareth James piszący dla Clash Music: Albanese dołączył do wąskiego grona artystów zajmujących się nową muzyką, którzy potrafią zaoferować bardzo wiele bez konieczności użycia słów.

Natchnieniem dla The Blue Hour był krótki stan przejściowy pomiędzy dniem a nocą. Muzyk chciał uchwycić ten moment, pisząc pod jego wpływem zbiór miniatur utrzymanych w duchu muzyki kameralnej. Najważniejsze w tych trzynastu kompozycjach są emocje, a dla ich pełnego wydobycia Albanese użył fortepianu, syntezatora, wiolonczeli, a także efektów cyfrowych, mimo że całość zarejestrowano od początku do końca w sposób analogowy.

Chciałem mieć mocny koncept, który połączyłby wszystkie utwory - opowiada muzyk. - Można o tym myśleć, jak o serii obrazów - za wszystkimi stoi ten sam pomysł, ale każdy opowiada o nim w inny sposób. […] Sztuka figuratywna jest dla mnie jednym z głównych źródeł inspiracji. Głębia, jaka czasem wychodzi z obrazu może naprawdę pobudzić wizję stworzenia melodii. Kiedy pisałem nowy album, zobaczyłem „Imperium Świateł” Magritte'a, gdzie zaciemnienie pomiędzy dniem a nocą jest mocno wyraźne […]. „The Blue Hour” to rama i tak, jak malarz dobiera kolory w swoich pracach, tak ja dobieram dźwięki.

Wizja muzyka została w pełni zrealizowana, co podkreślane jest w dokładnie każdej recenzji The Blue Hour. Jego zdolność do wykorzystywania fortepianu jako platformy dla emocjonalnej nawigacji może wywoływać skojarzenia z Nilsem Frahmem, lecz muzyka Albanese zdaje się być bardziej zwarta i zapatrzona w samą siebie. […] „The Blue Hour” ma finezję, wrażliwość oraz lekkość - wszystkie cechy wielkiego albumu utrzymanego w duchu nowej muzyki. Federico Albanese to nowe nazwisko, na które trzeba zwracać szczególną uwagę.

KRYSTYNA STAŃKO • NOVOS ANOS


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 28.10.2016 | G. 21:30
  • Polska Scena Jazzowa

  • Skład
    Krystyna Stańko - vocal
    Zé Louis Nascimento - drums
    Dominik Bukowski - vibraphone
    Piotr Lemańczyk - bass
    Marcin Wądołowski - guitar

Na program nowej płyty Krystyny Stańko złożą się przepiękne bossa novy Antonio Carlosa Jobima, a także wybrane standardy jazzowe w autorskich opracowaniach. Wokalistce towarzyszyć będzie jej stały zespół z Dominikiem Bukowskim na wibrafonie i Piotrem Lemańczykiem na kontrabasie, a także zaproszeni przez wokalistkę gitarzysta Marcin Wądołowski i znakomity brazylijski mistrz rytmu Ze Louis Nascimento, który współpracował z takimi gwiazdami jak Cesaria Evora, Hindi Zahra, Al di Meola czy Jean Luc Ponty. Jego muzyczny temperament z pewnością nada albumowi dodatkowych walorów ekspresji i brzmień. Krystyna Stańko ma w swoim repertuarze standardy jazzowe, nad którymi także intensywnie pracuje ze swoimi studentami w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Docenia ich wielką wartość i właśnie teraz nadszedł czas, w którym pragnie podzielić się autorskimi interpretacjami tych ponadczasowych utworów. Na nowej płycie nie zabraknie zaskakujących aranżacji, ciekawych produkcyjnych pomysłów, ale nad wszystkim królować będzie ciepłe, subtelne brzmienie wibrafonu, gitary i ciemnego, welwetowego kontraltu Krystyny Stańko. Premiera płyty 28 października, pierwsze dnia jesiennej odsłony Festiwalu Jazz Jantar.

Krystyna Stańko, wokalistka, prowadzi intensywną działalność artystyczną, ma na swoim koncie 8 albumów, otrzymała najważniejszą w regionie Pomorską Nagrodę Artystyczną za album Kropla Słowa w 2012 roku, a także Album Roku według czytelników Jazz Forum. W 2014 roku 2014 przyznano jej najwyższe odznaczenie państwowe Medal Ministra Kultury Gloria Aris za wybitne osiągnięcia artystyczne i pedagogiczne. W roku 2014 nagrała płytę Snik promującą region Kaszub, w nagraniu której wzięli udział fantastyczni, wybitni muzycy i artyści ludowi. Krystyna Stańko współpracuje z czołówką polskich jazzmanów, dba o najwyższą jakość nagrań, wydawnictw, do utworów powstają teledyski, które można zobaczyć w telewizji i w internecie.

Wybrałam między innymi utwory Chicka Corei, których słuchałam jako bardzo młoda osoba, miałam chyba 9 albo 10 lat. Ta muzyka wywarła na mnie wielkie wrażenie. Piękne brzmienie zespołu połączone z głosem Flory Purim, tego nie było w żadnym radiu, tej muzyki nie słuchali też moi rówieśnicy. Była dla mnie jak magiczny ogród, który rozpościerał drogę do muzyki, do improwizacji, do jazzu. Kilka standardów , w tym jeden z moich ulubionych, „Good Morning Heartache” , uwielbiam, mogę słuchać w różnych interpretacjach i nigdy mi się nie znudzi. Billie Holiday - moja idolka na studiach, bohaterka mojej pracy magisterskiej na Wydziale Jazzu w Katowicach - śpiewała go cudownie, Zapragnęłam zaśpiewać tę balladę na swój sposób, czuję w niej tajemnicę.

PREMIERA
Piątek
[4.11.2016]

MARY HALVORSON SOLO (US)


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 04.11.2016 | G. 20:00
  • All That Jazz

  • Skład
    Mary Halvorson - guitar

To śmiały album zarówno pod kątem doboru utworów, jak i objaśniającego wykonania. W swojej zręczności, Halvorson staje się pomostem pomiędzy jazzem przeszłości oraz jazzem przyszłości - tymi słowami rozpoczyna się recenzja albumu Meltframe opublikowana na portalu Pitchfork, który kojarzony jest przede wszystkim z wyznaczaniem trendów w muzyce alternatywnej.

Obecność akurat w tym medium nie jest jednak przypadkowa. Mary Halvorson publiczności festiwalu Jazz Jantar znana jest z ubiegłorocznej edycji, podczas której wystąpiła wraz z Marc Ribot & The Young Philadelphians, a na ostatnią solową trasę koncertową wyruszyła u boku King Buzzo, czyli solowego projektu Buzza Osborne'a, lider Melvins. Po połączeniu wszystkich tych elementów, zarysowuje się obraz artystki ponadgatunkowej, która może zainteresować słuchaczy jazzu, rocka i wszystkiego, co znajduje się pomiędzy nimi.

Halvorson jest aktywną artystką od blisko piętnastu lat, co dla muzyka jazzowego nie jest bardzo długim stażem, niemniej dziennikarze zdążyli przypisać jej wiele znaczących wyróżnień. Najmniej przewidywalna improwizatorka - przekonywał Howard Mandel z magazynu City Arts; Steve Dollar z „Wall Strett Journal” uważa natomiast, że mamy do czynienia z jedną z najbardziej ekscytujących i oryginalnych gitarzystek w jazzie, a Shaun Brady - redaktor „Philadelphia City Paper” - poszedł o krok dalej, stwierdzając, że Halvorson w ostatnich latach stale przekształca brzmienie jazzowej gitary za sprawą swojego elastycznego, czasem płynnego, czasem postrzępionego i całkowicie wyjątkowego stylu.

Najpełniej charakter twórczości amerykańskiej instrumentalistki oddał jednak Marvin Lin współpracujący z Walker Art Center w Minneapolis: Piękno odnajdywane w muzyce Halvorson niekoniecznie wiąże się z jej poszukiwaniami własnego głosu, lecz z samym wydawaniem owego głosu. Nigdzie nie było to dla mnie tak jasne, jak na wydanym w 2015 roku „Meltframe” […]. Na tym albumie Halvorson jest zarówno wyobcowana, jak i pomiędzy przyjaciółmi, przemykając przez szorstkie, zawiłe chwile samotności, jednocześnie z szacunkiem zapożyczając się u swoich ulubieńców (Ornette'a Colemana, Duke'a Ellingtona, Carla Bleya).

Rodzime media również doceniły niecodzienne umiejętności gitarzystki. Mateusz Krawczyk z portalu „Screenagers” napisał: w bardzo wyraźnym i gwarantującym bliskość dźwięku miksie na pierwszy plan wysuwa się gra Halvorson na nastrojonej bluesowo gitarze. Amerykanka stara się na nowo odkrywać możliwości instrumentu wygrywając krótkie, czasem ckliwe frazy i rozstrajając je przy pomocy efektów, co daje wrażenie nerwowego szarpania strun lub niedbale wykonywanych ćwiczeń. Niekiedy sięga również po cięższe brzmienia i zaprzęgając do pracy przester wygrywa melodyjne riffy lub tworzy brudne tło dla pozostałych instrumentów, z kolei według Krzysztofa Wójcika piszącego dla „Pop Up Music” Mary Halvorson obok Matany Roberts jest dziś prawdopodobnie najbardziej docenianą liderką reprezentującą młodą, niezależną, amerykańską scenę jazzową.

Sygnowane:
MŁODA AMERYKA

JACK DEJOHNETTE | RAVI COLTRANE | MATTHEW GARRISON • IN THE MOVEMENT


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 04.11.2016 | G. 21:30
  • All That Jazz

  • Skład
    Jack DeJohnette - drums, piano
    Ravi Coltrane - saxophones
    Matthew Garrison - electric bass, electronic

Za powstaniem nowego tercetu Jacka DeJohnette stoi długa historia. Pięćdziesiąt lat temu słynny perkusista miał okazję występować wraz z Johnem Coltranem oraz Jimmym Garrisonem, ojcami Raviego i Matthew, którzy współtworzyli album In Movement. Lider nie ukrywa zresztą, że w przypadku tego zespołu ważne jest coś więcej, niż tylko wspólne granie jazzu: jesteśmy połączeni na niezwykle wysokim i osobistym poziomie, który - jak sądzę - przekłada się także na muzykę.

Zestaw wybranych na album kompozycji również jest mocno osadzony w historii i to nie tylko jazzu, bo obok utworów Coltrane'a seniora czy Milesa Davis, pojawiło się także Serpentine Fire z repertuaru Earth, Wind & Fire. Zdecydowaną większość stanowią jednak kompozycje autorskie, które nawiązują do przeszłości brzmieniowo, a także sentymentalnie - hołdy zostają złożone między innymi Rashiedowi Aliemu i Jimiemu Hendrixowi. Młodsze pokolenie muzyków zadbało jednak o to, aby w odniesieniach tych wybrzmiewał także duch współczesnego grania, co nadało materiałowi wyjątkowego charakteru.

„In Movement” to przekonujące pierwsze słowo zespołu, który - pomimo pokoleniowych różnic - połączony jest głęboką inteligencją harmoniczną oraz zdolnością słuchania. Przed tą grupą aż roi się od przyszłych możliwości - przekonywał Thom Jurek z portalu „All Music”. Podobnych słów użył Karl Ackermann, autor współpracujący z „All About Jazz”: DeJohnette odnalazł idealnych muzyków do zespołu - zawsze pełnego erudycji i wyzywającej gry Raviego Coltrane'a oraz muzycznie wyrafinowanego Garrisona. „In Movement” błaga o kontynuację.

Wydawnictwem zainteresował się również portal „Pitchfork”, zazwyczaj recenzujący albumy rockowe czy jeszcze szerzej - alternatywne. Seth Colter Walls w podsumowaniu tekstu napisał: pomimo ogromnych cieni rzucanych przez swoich przodków, „In Movment” pokazuje, że Ravi i Matthew stali się wyrazistymi instrumentalistami na współczesnej scenie jazzowej. W dodatku mają umiejętności, które dorównują umiejętnością samego DeJohnette. Nikt w tej grupie nie musi uciekać od przeszłości czy też nadmiernie ją podkreślać, aby brzmieć jak indywidualista - wspólne siły sprawiają, że „In Movement” to urzekające doświadczenie.

Wykonanie In Movement podczas Jazz Jantar 2016 będzie w Polsce koncertem premierowym.

PREMIERA
Sobota
[5.11.2016]

RENEGADE BRASS BAND (UK)


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 05.11.2016 | G. 20:00
  • All This Jazz

  • Skład
    DJ-Zxodiac - dj
    Rory Hillman - drums
    Dan Bradley - percussion
    Matt Cotterhill - sousaphone
    Jamie Rutherford - tenor trombone
    Christina McKechnie - trombone
    Nick Hart - trombone
    Tom I'Anson - trombone
    Andrew Nesbitt - trumpet
    James Atashroo - trumpet
    James Dunn - trumpet
    V3xation - vocals

Osiem instrumentów dętych, dwie perkusje, DJ oraz raper - Renegade Brass Band opracowali połączenie jazzu, funku oraz hip-hopu, którego nie można przyrównać do niczego, co dotąd powstało.

Połowa utworów jest całkowicie instrumentalna, połowę ozdabiają ciasne rymy V3xationa, zespołowego MC - opisuje wrażenia po przesłuchaniu debiutanckiego albumu Sam J. Valdés López z portalu „Sloucher.org” - tematyka tekstów? Życie poszło w złym kierunku, polityczne oświadczenia, a nawet sytuacja w służbie zdrowia […]. Zakończenie tego, co mogłoby się wydawać imprezowym albumem jest mroczne, niemal okrutne, ale właśnie dzięki temu udaje się dostarczyć wiadomość. Czasami po prostu trzeba osłodzić pigułkę, którą musimy przełknąć. Pomyślcie o RBB: Rhymes, Beats & Brass jak o politycznych aktywistach potrafiących znaleźć bardzo dobry sposób, aby ich przekaz był smaczny i przyciągający.

Renegade Brass Band znani są jednak przede wszystkim z występów na żywo, zwłaszcza podczas wydarzeń związanych z hip-hopem. Otwierali koncerty dla między innymi Public Enemy, De La Soul czy Grandmaster Flash, a na koncie maja również spotkanie z publicznością festiwalu w Glastonbury. Renegade zabiorą wasze uszy na wymyślny, gatunkowy rollercoaster! Od samego początku trzymali tłum w bańce potężnych instrumentów dętych oraz swawolnego hip-hopu - opisywała swoje koncertowe wrażenia Elena Platt z magazynu Lippy.

Prawdopodobnie najlepszy dęty zespół funkcjonujący poza Wielką Brytanią - zachwalał Craig Charles z BBC 6 Music. Polscy słuchacze będą mogli zweryfikować tę opinie po raz pierwszy podczas Jazz Jantar 2016.

PIERWSZY RAZ
W POLSCE
Sygnowane:
Britain.NOW

SLOWLY ROLLING CAMERA (UK) • ALL THINGS


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 05.11.2016 | G. 21:30
  • All That Jazz

  • Skład
    Dionne Bennett - vocals
    Dave Stapleton - keyboards
    Deri Roberts - electronics
    Elliot Bennett - drums

Slowly Rolling Camera powstało zaledwie trzy lata temu, ale już zdołało przykuć uwagę krytyków. Kiedy przenikają umysł swoimi cudownymi kompozycjami, staje się jasne, że ten album zwiastuje nadejście nowego, wyjątkowego zespołu - przekonywał Bruce Lindsay na łamach „All About Jazz”. Na angielskiej scenie muzycznej są aktualnie jedną z najbardziej rozchwytywanych młodych kapel, lecz nie tylko wśród organizatorów wydarzeń jazzowych. Ich twórczość często opisywana jest jako nu-soul, electro groove czy trip-hop, a przyrównywani są do między innymi The Cinematic Orchestra, Bonobo i Portished.

Twórcą Slowly Rolling Camera jest Dave Stapleton - lider występującego pod jego nazwiskiem kwintetu, założyciel Edition Records (gdzie albumy wydawali Girls in Airports, Marius Neset, Kenny Wheeler i wielu innych) oraz jeden z najaktywniejszych twórców młodego pokolenia brytyjskich muzyków. Dave Stapleton jest genialnym pianistą i kompozytorem, a jego nadludzkie wysiłki w uczynieniu Edition Records brytyjskim ECM - prawdziwą siłą na europejskiej scenie - stanowią znaczące osiągnięcie. W jego muzyce wiele jest neoklasycznych fuzji, a prowadzona przez niego wytwórnia odzwierciedla tę filozofię - zachwalał muzyka Brian Blain, dziennikarz „London Jazz News”.

Tym, co najwyraźniej odróżnia Slowly Rolling Camera od innych, podobnych przedsięwzięć muzycznych jest głos Dionne Bennett, śpiewającej również w indie rockowym The Earth, którego debiut portal „New Sound Wales” podsumował słowami: jeżeli obecnie działa w Walii lepsza wokalistka, dajcie nam znać. Szczerze polecamy album jednej z najjaśniejszych nadziei walijskiej muzyki. Z kolei John Fordham, piszący dla „The Guardian”, po przesłuchaniu debiutanckiego albumu Slowly Rolling Camera napisał o Bennett: pełna uczucia, potężna nowicjuszka z mianem Wschodząca Gwiazda wypisanym na niej całej.

W 2014 roku grupa wydała krótkie wydawnictwo Into The Shadow, które nie przeszło jednak bez echa. W dzienniku „The Australian” napisano o nim: cztery autorskie utwory będące elektronicznymi, impresjonistycznymi pejzażami wykorzystującymi orkiestralne wpływy oraz dodatkowe instrumenty, na których zagrało dwunastu muzyków. Gęste aranżacje zwieńczone natchnionym soulem głosem Bennett - chwilami przypominającym Tinę Tuner - nawiązują do The Cinematic Orchestra, które ma podobne popkulturowe pochodzenie.

Aktualnie zespół pracuje nad drugim długogrającym albumem, a polska publiczność będzie mogła wysłuchać go po raz pierwszy na żywo podczas Jazz Jantar 2016.

Premiera
Sygnowane:
Britain.NOW
Niedziela
[6.11.2016]

OLGIERD DOKALSKI • MIRZA TARAK


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 06.11.2016 | G. 20:00
  • Avant Days

  • Skład
    Olgierd Dokalski - trumpet, voice, elecronics
    Michał Kołowacik - elecronics, dub
    Maciej Rodakowski - tenor saxophone
    Gamid Ibadullayev - drums, percussion, balaban 

W kwietniu 2016 roku nakładem Fundacji Kaisera Söze ukazała się płyta Olgierda Dokalskiego Mirza Tarak, na którym to artysta w formule koncept albumu daje upust swoim kulturoznawczo-genealogicznym zainteresowaniom.

Muzyk tak pisze o płycie: impulsem do nagrania „Mirza Tarak” była natrafienie na historię Jakuba z Murzów Buczackiego herbu Tarak, który powodowany wydarzeniami Konfederacji targowickiej odbył pod koniec XVIII wieku swój Hadżdż. Buczacki był jednym z nielicznych polskich Tatarów (pierwszym z Płudniowego Podlasia), którzy zdecydowali się wówczas na pielgrzymkę do Mekki. Co mnie w tej historii zainteresowało i dlaczego zdecydowałem się przełożyć ją na język muzyki - tych i innych pytań dotykam na płycie.

Płyta Dokalskiego, nagrana z towarzyszeniem kwartetu kolejnych muzyków, koncentruje się na sferze mistycznej, duchowej. Ale zarazem, dzięki swej różnorodności, kreśli obraz tygla tradycji, którym była Rzeczpospolita przełomu XVIII i XIX wieku, ale i cała ta część Europy. Owszem, mamy motywy ze Wschodu, tureckie (Adana powstała na bazie ludowej pieśni z Kaukazu i Anatolii), ale najbardziej urokliwy fragment albumu, Mizogin, z tematem granym przez całą sekcję dętą nawiązuje raczej do muzyki Bałkanów. (...)Lubię muzycznych samouków, których mamy w Polsce niemało - należą do nich przecież i Trzaska, i Szamburski, i jeszcze wielu innych muzyków o niespokojnym życiorysie artystycznym i otwartych na ciągłe zderzenia z nowym. Dokalskiego z przyjemnością zapisuję do tej grupy. [Bartek Chaciński | „Polityka]

Olgierd Dokalski to muzyk, kompozytor, improwizator. Trębacz samouk. Z wykształcenia cybernetyk, niedoszły antropolog kultury. Urodzony w Warszawie, rocznik'83. Założyciel i lider czerpiącego z estetyk postrocka, folku i jazzowej awangardy kwintetu Daktari. W 2012 roku powołał do życia polsko-izraelsko-belgijski kwartet nor cold, z którym interpretował sefardyjskie pieśni z Bałkanów z początku XX wieku. Związany także z zespołami kIRk, Msza święta w Altonie, Warsaw Improvisers Orchestra i bootleg-labelem Circon Int. Z powyższymi projektami wydał osiem płyt, między innymi w Multikulti Project, Asfalt Records oraz Requiem Records. 

KARKHANA (LEB | EGY | TUR | USA)


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 06.11.2016 | G. 21:30
  • Avant Days

  • Skład
    Mazen Kerbaj - trumpet, mezmar
    Umut Çağlar - reeds, flutes
    Sam Shalabi - oud, electric guitar
    Sharif Sehnaoui - electric guitar
    Maurice Louca - synthesizer, electronics
    Tony Elieh - electric bass
    Michael Zerang - drums, percussion

Karkhana to wynikowa sił trzech miast - Beirutu, Stambułu i Kairu. To połączenie muzyków poruszających się we współczesnej improwizacji, związanej z tradycją bliskowschodnią - Karkhana wykorzystuje język muzyki improwizowanej do transmisji muzycznego dorobku tego regionu.

Ich album Live at Metro Al-Madina jest owocem spotkania artystów na scenie i kolektywnej improwizacji, która z jednej strony czerpie z muzyki free, z drugiej z jazzowego idiomu, a z trzeciej wykorzystując tradycyjne regionalne instrumenty. Żeby lepiej zrozumieć podejście muzyków Karkhana, warto porównać ich do takich zespołów nowej fali muzyki żydowskiej w Polsce jak Shofar, Cukunft czy Ircha Clarinet Quartet.

Ensemble czerpie z podobnych środków, chociaż nie odwołuje się do archiwalnych kompozycji. Słychać, że na Live at Metro Al-Madina zespół jest w nieustannym rozwoju, swój język dopiero wypracowuje (w aktualnej wersji składu gra z nimi Michael Zerang), ale jest w tej muzyce coś pociągającego. Mówi językiem sceny free-improv, a jednocześnie swoim własnym, zakorzenionym w tradycji i charakterystycznym dla Bliskiego Wschodu brzmieniu.

Niekoniecznie trzeba to rozpatrywać przez aspekt egzotyki, a bardziej powiewu świeżości i odrestaurowywania przyzwyczajeń czy klisz jakie towarzyszą nam przy myśleniu o tradycyjnym folklorze, nie tylko Bliskiego Wschodu. 

Pierwszy raz
w Polsce
Sygnowane:
Middle-East.NOW
Poniedziałek
[7.11.2016]

HORSE LORDS • INTERVENTIONS


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 07.11.2016 | G. 20:00
  • Avant Days

  • Skład
    Sam Haberman - drums
    Max Eilbacher - bass, electronics
    Owen Gardner - guitar
    Andrew Bernstein - saxophone, percussion

Rytmy Afryki Zachodniej zderzają się intonacją gitar, ostro brzmiącym saksofonem i minimalistycznymi repetycjami. Muzycy Horse Lords poszukują nowych możliwości brzmieniowych, tworząc rozbudowane i złożone kompozycje, balansujące gdzieś na pograniczu tego, co tworzą Faust i This Heat. Niestandardowe gitary elektryczne, polirytmia, nietypowe harmonie i brzmienia inspirowane La Monte Young - to kierunek, który zespół obrał na początku swojej twórczości.

Ich muzykę charakteryzują mikrotonalne brzmienia, bezpardonowa zmiana motywów i przeskakiwanie między różnymi strukturami. Na swoim najnowszym albumie Interventions łączą rytmikę z Afryki z math-rockowymi zagraniami na gitarach oraz obłędnym brzmieniem saksofonu.

Potrafią przeskoczyć z rozszalałych repetycji do jazgotliwych muzycznych eksperymentów, czerpiąc z dorobku sceny niezależnej i muzyki konkretnej. Ich dźwiękowe interwencje balansują pomiędzy rytmem, a eksperymentami, są jednocześnie awangardowi, ale też potrafią w swój własny sposób filtrować dorobek sceny indie, mocno zakorzenionej w Nowym Jorku.

Młoda Ameryka

CHRISTIAN SCOTT • STRETCH MUSIC


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 07.11.2016 | G. 21:30
  • All That Jazz

  • Skład
    Christian Scott aTunde Adjuah - trumpet, reverse flugel, sirenette
    Lawrence Fields - piano, keys
    Luques Curtis - bass
    Corey Fonville - Drums
    Logan Richardson - saxophnone
    Elena Pinderhughes - flute

Na tym albumie usłyszysz 808 [automat perkusyjny], usłyszysz bas, usłyszysz rozedrgane gitary i usłyszysz przesterowane dźwięki na innych instrumentach niż gitara. Zapytasz, czy „Stretch Music” to jazz? Odpowiem, że tak, ale to także indie rock, także hip-hop - przekonywał w wywiadzie dla portalu „Noisey” Christian Scott.

Niecodzienne podejście do jazzu w wykonaniu Scotta zostało docenione przez krytyków już przed dziesięcioma lat, gdy album Rewind That otrzymał nominację do nagrody Grammy. Magazyn Billboard nazwał go wówczas prawdopodobnie najbardziej niezwykłym albumem, jaki ukazał się w ostatniej dekadzie, a „Jazz Times” nadał jego autorowi tytuł boga młodego stylu jazzowego. Kolejne wyróżnienia były tylko kwestią czasu, wśród najważniejszych znalazła się nagroda Edisona, którą Scott otrzymał dwukrotnie - w 2010 i 2012 roku.

Na najnowszym albumie trębacz postanowił rzucić jeszcze odważniejsze wyzwanie swojej publice, splatając mainstreamowy jazz i hard bop z elektroniką oraz rockowymi gitarami. Zyskał dzięki temu wielu nowych słuchaczy oraz zainteresowanie mediów zazwyczaj kojarzonych z innymi gatunkami muzycznymi. Brad Nelson z portalu „Pitchfork” napisał o Stretch Music: Scott gra cierpliwie i szorstko, przypomina to wytwór rozumowania przestrzennego, bardziej skupionego na obszarach wokół nut niż na ich faktycznym występowaniu. Z kolei Geraldine Wyckoff z serwisu „Off Best” uważa, że praca zespołowa i aranżacje stanowią istotną cechę „Stretch Music”, choć esencja jazzu - jego źródła w improwizacji - pozostaje silna.

Dla samego Scotta ważne jest nie tylko odmienianie oblicza ukochanej muzyki, ale także przemyślana misja, jaką zwerbalizował w swoistym manifeście nazwanym List Do Przyszłego Artysty. W ostatnim akapicie można przeczytać: to właśnie usłyszycie na naszym albumach - rozciąganie Jazzu, a nie jego zamiennik. I mam nadzieję, że właśnie to z naszej muzyki wyciągną młodzi ludzie - przekonanie, że innowacja nigdy nie powinna być traktowana jak problem w artystycznej praktyce, że twórca zawsze powinien być świadom tego, co było przed nim i wreszcie, że krytyka nie powinna wywoływać paraliżu, powinna inspirować do działania.

Dla osiągnięcia celu Christian Scott nieustannie zmienia skład zespołu wykonującego Stretch Music na żywo. Do Gdańska przyjedzie ze znakomitym saksofonistą, Loganem Richardsonem, którego publiczność Jazz Jantaru miała okazję wysłuchać w lutym, podczas koncertu Helen Sung. Na albumie „Shift” Richardson przewodzi zespołowi wirtuozów grającemu jak prawdziwy kolektyw […]. To rzadkie połączenie free jazzu, ostrości współczesnego grania i melodyjnych wartości starego, które z pewnością sprawiają, że Richardson awansował z poczekalni wschodzących gwiazd - przekonywał John Fordham z „The Guardian”.

Stretch Music to wyjątkowe przedsięwzięcie, które próbuje jednocześnie opowiedzieć historię jazzu i zabrać go w przyszłość, a przy tym pozostaje doskonale wyważone oraz spójne. Christian Scott dowiódł tym samym, że obecnie jest jednym z najbardziej oryginalnych muzyków młodego pokolenia.

Premiera
Sygnowane:
Młoda Ameryka
Środa
[9.11.2016]

JULIAN LAGE TRIO • ARCLIGHT | (US)


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 09.11.2016 | G. 20:00
  • All That Jazz

  • Skład
    Julian Lage - guitar
    Jorge Roeder - bass
    Eric Doob - drums 

Według brytyjskiego „Observera” płyta Arclight gitarzysty Juliana Lage to The Best Jazz Albums of 2016! Gitarzysta Julian Lage jest cudownym dzieckiem - gra na instrumencie i występuje od piątego roku życia. Wkrótce później zaczął grać z takimi znanymi artystami jak Carlos Santana (gdy miał zaledwie osiem lat!), Pat Metheny, Kenny Werner, Toots Thielemans, Martin Taylor i David Grisman, przez co jego kariera stała się tematem filmu dokumentalnego Jules at Eight, nominowanego do Oscara w 1997 roku. Grał z wieloma muzykami, wydając albumy z zespołami oraz płyty solowe.

Na Arclight gra na gitarze elektrycznej w towarzystwie kontrabasisty Scotta Colley i perkusisty Kenny’ego Wollesen. Jak wskazuje tytuł płyty, Lage jest wykonawcą, który płynie jasno przed siebie: tempo jest energiczne, nastrój optymistyczny, a granie bystre i bezceremonialnie olśniewające. Lage na długo przed wejściem do studia analizował i rozmyślał jaki kształt ma przyjąć ta płyta, aby pokazać pełne spektrum swoich inspiracji muzyką. Był zachęcany podczas pracy nad płytą przez producenta i długoletniego przyjaciela Jesse Harris, który pomógł utrzymać atmosferę spontaniczności i odkrycia całej trzydniowej sesji trio w Brooklyn Recording.

Muzycy towarzyszący (na płycie) młodemu gitarzyście to prawdziwa elita światowych sekcji rytmicznych; basistę Scotta Colleya znamy poza siedmioma autorskimi płytami i albumami Kwartetu Burtona, także z płyt między innymi: Jima Halla, Johna Scofielda, Billa Frisela, Pata Martino, Carmen McRae, Joachima Kuhna czy Taj Mahala, a perkusista Kenny Wollesen (od kilkunastu lat związany z grupą Johna Zorna) to muzyk, o współpracę z którym zabiegają najwięksi jak choćby ci, na których płytach usłyszeć możemy jego grę: John Scofield, Bill Frisell, ale też muzycy spoza środowiska jazzowego jak David Byrne, Tom Waits czy Julian Lennon.

Siedem własnych kompozycji Juliana Lage'a jakie znajdziemy na „Arclight” to doskonale sprawdzające się w tym składzie instrumentalnym utwory. (...)Połączenie ogromnego doświadczenia i wybitnego warsztatu "starych wyjadaczy" z geniuszem młodego jazzowego gitarzysty uważanego za największe odkrycie od czasów Pata Metheny, po prostu skazane było na wyjątkowy efekt jakim niewatpliwie jest „Arclight”. 

PREMIERA
Sygnowane:
Młoda Ameryka

BUGGE’S NEW CONCEPTION OF JAZZ 2016 | (NOR)


  • Sala Suwnicowa Klubu Żak | Gdańsk | Grunwaldzka 195/197
  • 09.11.2016 | G. 21:30
  • All That Jazz

  • Skład
    Bugge Wesseltoft - keyboards, sounds, visuals
    Marthe Lea - saxophone, electronics, voice
    Oddrun Lilja Jonsdottir - guitar
    Sanskriti Shrestha - tablas
    Sivøyunn Kjenstad - drum, vocals

Mimo że norweska scena jazzowa podąża własnym kursem od dekad, okres pomiędzy 1996 a 1997 rokiem stanowi znaczący przełom, kamień milowy, podczas którego powstał zupełnie nowy rodzaj muzyki, nawiązującej do jazzu, ale zarazem wyraźnie oddalonej od jej korzeni w amerykańskiej tradycji. Trzy nowatorskie i przełomowe albumy zostały nagrane na przestrzeni roku: Khmer Nils Petter Molværa; 1-3 grupy Supersilent oraz trafnie zatytułowane New Conception of Jazz pianisty Bugge Wesseltofta - przypominał John Kelman z portalu „All About Jazz”.

Po dziesięciu latach przerwy i blisko dwudziestu od wydania New Conception of Jazz, Wesseltoft postanowił ożywić projekt, za sprawą którego usłyszał o nim świat. W pierwotnej wersji niespotykaną wcześniej mieszankę klubowej elektroniki z żywiołowym jazzem współtworzyli między innymi Eivind Aarset oraz Nils Petter Molvær, ale żaden z nich nie powrócił do składu. Norweskiemu muzykowi zależało na przypomnieniu ducha świeżości albumu, a nie odgrywaniu dawnej twórczości.

Członkiniami są jedne z najbardziej obiecujących norweskich artystek i wszyscy nie możemy się doczekać występowania razem, jako grupa - zapewnia Wesseltoft. W repertuarze znajdą się nowe kompozycje, ale także utwory, dzięki którym świat zachwycił się New Conception of Jazz - You Might Say (gdzie w oryginale zaśpiewała znana publiczności Klubu Żak Sidsel Endresen), Existence czy Change. Sprawność składu doskonale opisuje Phil Johnson z portalu „London Jazz News”, który z jednej strony darzy projekt sentymentem, z drugiej docenia jego rozwój: Postanowiłem nie ruszać się z miejsca i wysłuchać każdej nuty sobotniego koncertu „New Conception of Jazz”. To była dobra decyzja, ponieważ jest to wyśmienity zespół, który jakimś sposobem dopasował poważne solówki w wykonaniu bardzo młodego, żeńskiego kwartetu z nieustającymi partiami Wesseltofta używającego keyboardu oraz przeróżnych urządzeń przetwarzających.

Bugge Wesseltoft jest pomysłodawcą i jedynym stałym członkiem projektu New Conception of Jazz, ale charakter jego twórczości nigdy nie miał w sobie pierwiastka dominującego. To artysta, który potrafi wyczuć mocne strony współpracujących z nim muzyków i umiejętnie je uwydatnić. Czy w 2016 roku jego idea wciąż będzie świeża i fascynująca? Polska publiczność będzie mogła się o tym przekonać po raz pierwszy podczas Jazz Jantar 2016.

PREMIERA